organy.art.pl » Artykuły » Recenzje koncertów »Koncert Matti Hannula w Koszaline
Tomasz Hoppe
Matti Hannula - człowiek juz poniekąd znany w Koszalinie (wykonuje koncert w Katedrze po raz czternasty), utytuowany organista Katedry w Tampere (Fnlandia).
Na rozpoczęcie koncertu Hannula wykonał Praeludium in D Dietricha Buxtehudego które niestety juz w pierwszych bardzo chaotycznie zagranych dzwiekach trochę się Hannuli "posypało". Zalecany w tego typu dziełach polot, a nawet nonszalancja przerodziła się we wspomniany chaos. Spowodowało to nierównomierne wykonanie pasaggi, pogubienie się i nie trafienie kilku dzwieków. Nie wiem co było spowodowane tak nieudanym wstępem (chyba nie trema(!)). Hannula w dalszej części wykonywania dzieła jak gdyby trochę się "rozgrzał", jednak zdawał się w dalszym ciągu potwierdzać swoją nietypowość wykonywania dzieła północnoniemieckiego mistrza poprzez bezzensowną registrację, dziwaczne tempa. Dla uspokojenia nerwów: Hannula zagrał następnie Chorał "Nun bitter win" Buxtehudego - wykonanie któremu własciwie nic nie można zarzucić - stabilnie prowadzony cantus firmus i prawidłowo zarejestrowany instrument. Następnie zabrzmiało Preludium i fuga e-moll (BWV548). Dzieło jak powiedział prowadzący koncert "wymagające od wykonawcy dużej koncentracji...", owszem racja, bo dzieło długie i trudne. Hannula owszem się skoncentrował, ale jedynie na grze i uraczył słuchaczy 20 minutową grą PLENO na organach kompletnie zanudzając słuchaczy, zatracajac dynamizm dzieła i idiomy taneczne w dziwacznie staccato wykonanej Fudze. Po tym wykonaniu słuchacze z nieukrywaną radoscią odetchnęli słuchając gry Romana Grynia - trąbka i akompaniamentu Bogdana Narlocha - organy.
Wrócmy jednak do koncertowego "rodzynka": Matti Hannula wykonał w drugiej części swego koncertu dzieła finlandzkich kompozytorów i tu wydawał się być już bardziej kompetentny. Szkoda tylko że jego uboga registracja polegająca w głównej mierze na piano i forte fortissimo, nie ukazywała piękna brzmienia koszalinskiego instrumentu. Nazwiska finlandzkich kompozytorów słuchaczom nie mówiły właściwie nic: Heiki Klemetti, Vaino Raitio, Jooanas Kokkonen i Maurii Viitala którego Toccata zakończyła koncert.
Wydawać by się mogło że Matti Hanula czuł się jedynie w rodzimym repertuarze jak przysłowiowy "pączek w maśle". Po odczuciach koncertowych życzę mu oby obracał się właśnie w tym repertuarze lub poświęcił nieco więcej uwagi na studiowanie dzieł północnoniemieckich arionów, bo niestety jego solidne wykształcenie i zdobyte podstawy nie znajdują odzwierciedlenia w ich wykonywaniu.
|